Wyobraź sobie, że jesteś w szkole. Wiem, że dla niektórych może to być traumatyczne wyobrażenie, ale spokojnie, nic Ci nie grozi :) Wyobraź sobie, że grupką ludzi wpadacie na pomysł, żeby iść do nauczyciela, aby poprosić go o przełożenie sprawdzianu. Żeby było raźniej, wybieracie się do niego wspólnie, ale... wcześniej padają słowa: ale Ty się pytasz. Albo: a kto będzie pytał? I odpowiedzi ,,nie ja!''. Przecież powszechnie wiadomo, że osoby odważniejsze mają większą szansę na sukces. Dlaczego więc boimy się przewodniczyć grupie, zdobyć jej uznanie i zyskać miano osoby odważnej, przebojowej? Ja przez całą podstawówkę, gimnazjum i liceum załatwiałam wszystkie grupowe formalności z nauczycielami za moje koleżanki. I to nie dlatego, że jestem odważna, tylko dla świętego spokoju. Bo ileż można się spierać o to, kto będzie mówił za wszystkich, skoro wiadomo, że możliwe konsekwencje będą dotyczyły wszystkich stojących w tle mówiącego?
A kto będzie mówił?

Nie ja! :)
To mamy kandydana na staroste na drugim roku! :D
OdpowiedzUsuństarosta musi czuć powołanie, a ja go bynajmniej nie mam, haha :D
Usuńkandydata*
OdpowiedzUsuńJesteśmy leniami i lubimy jak ktos coś robi za nas! ;P
OdpowiedzUsuńhahahahaha, z uśmiechem na twarzy przeczytałam ten post, u mnie tak jest, wiadomo trzecia gimnazjum :) i też jestem z tych,którzy nie mają problemów z podejściem do nauczyciela :) zawsze to robię :) podobno jestem odważna, w sumie...nie mogę się z tym nie zgodzić :)
OdpowiedzUsuńobserwuję, buziak:*
genialne <3
OdpowiedzUsuńwww.ally-aally.blogspot.com
haha :D znam to i to bardzo dobrze, obserwuję http://polcia2704.blogspot.com/ ;>
OdpowiedzUsuńsuper Paulina, będziesz pytać o wszystko :))
OdpowiedzUsuńza bardzo Was lubię, żeby Wam odbierać przyjemność, jaką jest przewodniczenie grupie, haha ;)
Usuńbo boimy się opinii innych..
OdpowiedzUsuń